środa, 31 października 2012

Rozdział 1

Miesiąc w ośrodku dla uzależnionych od narkotyków dobiegł końca. Jestem wolna od tego. W domu czeka na mnie wspaniały chłopak, wszystko się zaczyna układać. A przynajmniej tak mi się wydaje... Wparowałam do domu mojego i Brain'a rzucając walizkę z ubraniami.
-Brain! Jestem! - krzyknęłam. - Gdzie jesteś? Nie widzieliśmy się przez miesiąc?! Chodziłam od pokoju do pokoju. W kuchni leżała koperta z napisem 'Do Nancy'. Szybko zobaczyłam co jest w środku. Była postrzępiona kartka z kluczami od domu.
'Spotkajmy się w Hyde Parku o 8. Tam gdzie wszystko się zaczęło...'
-Żarty! Brain wychodź! - krzyknęłam znów. - No cóż, Nancy Beverly musi się udać do pracy, może chociaż we Flowers of Romance ktoś będzie.
Zdenerwowana wyszłam z mieszkania i poszłam na pobliską stacje metra. Chwila czekania, 10 minut w metrze i byłam na stacji North Greenwich. Naprzeciw stacji stały hotele, markowe sklepy i puby, w tym Flowers of Romance, wiecznie świecący się szyld z przepalającą się żarówką pierwszej litery. . Z budynku wyszła kelnerka, moja najlepsza przyjaciółka Sarah Hall.
-Nancy?! Naprawdę taką narkomankę wypuścili z ośrodka dla uzależnionych? Tęskniłam za tobą! - krzyczała wesoło.
-Tobie też by się to przydało. - powiedziałam
-Od kiedy pamiętam jesteś chamska. Dlatego się przyjaźnimy, mamy nową kapelę w pubie.
-Taka sama jak poprzednia? Nie wytrzymali dwóch koncertów.
-Nie są już jakiś czas i są zadowoleni... - powiedziała wesoło. - Jak tam jest?
-Gdzie?
-Sama wiesz. To miejsce gdzie za żadne skarby narkoman by nie chciał trafić.
-Ośrodek? Na początku okropnie potem się przyzwyczajasz i znajdujesz identycznych ludzi do siebie.
-Załatwisz mi prochy?
-Obiecałam sobie i Brainowi, że skończę z narkotykami. Daj 50 funtów i siedź cicho.
Wyciągnęła z kieszeni pieniądze i włożyła do moich jeansów.
-Będę za dwie godziny w pubie.
Weszłam do nadjeżdżającego piętrowego autobusu.
-Znowu te szare widoki widziane przez szyby. Londyn, takie wielkie miasto a wszędzie szaro - myślałam.
Minęło 10 minut i już byłam na przystanku. Weszłam w uliczkę, tam zawsze był diler narkotyków. Zwykle siedział z papierosem na schodach przed domem. Tak samo było i tym razem.
-Oh, przyszła moja ulubiona klientka Nancy Beverly. Jak tam jest? Dziś wyszłaś i już sięgasz po narkotyki? - powiedział szyderczym głosem.
-Daruj sobie Michael. To nie dla mnie tylko dla Sarah. Daj tyle co zwykle. Za 50 funtów. - wyszeptałam siadając obok niego na schodach wyciągając papierosa z paczki.
Wyciągnął z kieszeni paczkę z białym proszkiem.
-Trzymaj. Do zobaczenia!
-Tam jest okropnie... Nigdy tam nie idź - rzekłam. - Narazie.
Przez godzinę szwendałam się po mieście zaglądając do sklepów odzieżowych. Była 5:30, poszłam do baru by dać Sarah prochy. Weszłam do baru. Nic się tam nie zmieniło. Przepalona żarówka cały czas była wkręcona, ten sam alkohol i spis drinków.
-Nancy, masz? - wyszeptała.
-Mam - powiedziałam przytakując głową.
Podałam dziewczynie małą torebkę.
-Nie musisz się bać. Tutaj wszyscy wiedzą, że załatwiasz i bierzesz.
-Skończyłam z tym.
-Ciekawe na jak długo.
-Na zawsze. Muszę lecieć. Sprawy miłosne.
-Co się stało z Brainem?
-Idę się tego dowiedzieć. - powiedziałam, zarzuciłam na siebie skórzaną ramoneskę i wyszłam.
Byłam przez chwilę w domu, zrobiłam coś do jedzenia i wyszłam na spotkanie z Brainem w Hyde Parku. Usiadłam na ławce obok fontanny. To było miejsce, w którym się poznaliśmy przed dwoma laty. Po chwili przyszedł Brain.
-Posłałeś mnie do tego okropnego miejsca i mnie zostawiłeś! W domu zostawiłeś kartkę. Dlaczego? - krzyczałam zasypując go pytaniami.
-Znalazłem nowe miejsce dla nas. Tam wszystko zaczniemy od początku, założymy rodzinę, będzie nam świetnie.
-Ale masz pomysły. Przecież wiesz, że nie chce mieć dzieci, po co nam nowe miejsce? Dwupokojowe mieszkanie ci się znudziło? - pytałam.
-Jutro się wprowadzasz. Koniecznie! Koniec z narkotykami i innymi nałogami. Nauczę cię żyć normalnie. - obiecywał.
Brain był wspaniałym facetem. Miły, przystojny chłopak o krótkich, rudych postawionych włosach. Układało nam się świetnie.

2 komentarze:

  1. nonono, zaczyna się ciekawie :D Ta Nancy jest intrygująca, a Braian podejrzanie miły, podoba mi się :D Życzę szczęścia w dalszym pisaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. no nie ma co.. wciągnęłam się :* bardzo fajne :xx

    OdpowiedzUsuń